Dzisiaj właśnie mija 30 lat mojego trzeźwego życia. To właśnie 22 października 1983 roku podjąłem decyzję o zmianie swojego życia z pijanego na trzeźwe... Udało się!
Czy było trudno? Oj było. Czy było warto? Było! Po stokroć było! Czy miałem chwile zwątpienia i psychiczne doły? Miałem i to od zajebania. Najważniejsze, że tamtego Michała sprzed trzydziestu lat dawno już nie ma. Jest za to inny, trzeźwy, starszy, opanowany, tolerancyjny, spełniony i masywniejszy o 30 kilogramów... Jest facio, który swoje życie obrócił o 180 stopni i wrócił do dawnych wartości, zainteresowań, które znacznie poszerzył. Facio z szalonymi, ale realnymi pomysłami i marzeniami. Facio, który stracił kompanów od kieliszka i kufla, a zyskał nowych przyjaciół, kolegów i znajomych, choćby Was kochani blogowicze.
Gdyby ktoś mi 20 października 1983 r. powiedział, że odzyskam rodzinę, powiększę ją i po trzeźwych latach "zdziadzieję", czyli będę miał (na razie) trzy wnuczki i wnuka, które bardzo kocham, że napiszę trzy książki, wiele sensownych tekstów, esejów, artykułów i haseł do EZG, zrobię prawo jazdy w wieku 65 lat, doczekam emerytury z średniej półki i poznam ciekawych ludzi z pierwszych stron gazet i nie tylko, to bym nie uwierzył. Bo tego dnia chciałem tylko wytrzeźwieć. Reszta przyszła ciężką pracą nad sobą.
Brodę zapuściłem na odwyku taką jak Waldka, a pełną w 1984 r. i noszę ją do dziś.
Brodę zapuściłem na odwyku taką jak Waldka, a pełną w 1984 r. i noszę ją do dziś.
*
Ja i mój terapeuta Waldek.
*
Ja na odwyku. Obok mnie terapeutka Jadzia i dwie praktykantki z medyka.
Nie będę opisywał jak piłem i trzeźwiałem, bo opisałem to w swoich trzech książkach i opowiedziałem w wywiadach do gazet.
Najważniejsze, że nauczyłem się pokory wobec życia i wyrozumiałości wobec własnej niedoskonałości.
*
No i bardzo mi pasuje franciszkańska skromność.
Nie obnoszę się z swoją trzeźwością, ale aby nie zapomnieć KIM JESTEM, mam w swoim Szrociku ładną zawieszkę na wstecznym lusterku od aowców, na której z jednej strony jest modlitwa o pogodę ducha, a z drugiej znak AA z napisem: "Nie pije, bo mam w tym swój własny interes". A w moim pokoju wisi oprawiona w ramki Desiderata, według której staram się żyć.
I pomyśleć, że trzydzieści lat temu nie miałem nic, a teraz mam wszystko - Rodzinę, szacun, Was, znajomych i przyjaciół, stare zamki, pałace, zabytkowe kościółki, stare opactwa i wiele innych ciekawych miejsc... Mam też Bieszczady...




































