Byłem niedawno na wystawie malarstwa Telemacha Pilitsidisa, Greka, mieszkającego od dziecka w Polsce... Ukończył krakowską Akademię Sztuk Pięknych w pracowni Jerzego Nowosielskiego.
Telemach jest nietuzinkową osobowością, Człowiekiem Renesansu - artystą malarzem, poetą, prozaikiem, autorem kilkunastu książek i wspaniałym nauczycielem. Nie sposób wymienić wszystkich wystaw, w których wystawiał swoje obrazy, tak samo jak licznych nagród, które zdobył...
Znamy się od kilkudziesięciu lat, przez siedem lat uczył moją córkę Ewelinę malarstwa i rysunku. Zawsze fascynują mnie jego obrazy, w których artysta wyraża siebie, swoje nastroje, przeżycia i rozterki...
Wystawa w głogowskim muzeum zajmowała największą salę wystawową i zebrała wielu gości, znajomych i miłośników talentu Telemacha, bo była podsumowaniem 50 lat jego twórczości. Nie zabrakło wielu ciepłych słów, gratulacji i wspomnień o tym wspaniałym Człowieku...
*
Część wystawionych obrazów.
Telemach ze znajoma i moją skromna osoba.
Nie brakło gości, fotografów i dziennikarzy...
Uroczyste otwarcie wystawy przez Maćka Ilżyckiego i dyrektora muzeum Waldemara Hasa.
Wiele ciepłych słów padło z ust dyrektora Galerii Sztuki w Legnicy Zbigniewa Kraski.
Wiersze Telemacha recytował Michał Buler, młody aktor z grupy teatralnej "Pierwiastek z Nas".
Mistrz Telemach Pilitsidis.
Mistrz ze swoją uczennicą, moją córką Eweliną.
Moja skromna osoba w obiektywie Izy Matuszak.
Naładowany pozytywnymi wrażeniami i duchowymi emocjami, opuszczałem wystawę, bogatszy w okolicznościowy alby, tomik haiku i drugą część książki "Bezsenne Oko".


