Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

16 sie 2013

KŁODZKO

     Wróciłem niedawno z nietypowego dyżuru w Miłkowie. Niby dwie doby, ale w środku tygodnia. Czuję się lekko zmęczony, ale spełniam prośbę Halszki i zaczynam publikować fotoreportaże o Kłodzku. Bo czego się nie robi dla pięknej Kobiety.
    Kłodzko jest starym, powiatowym miastem nad Nysą Kłodzką i wiele w nim zabytków. Zacznę więc od pewnej płaskorzeźby i legendy z nią związanej, a następnie pójdę do kamiennego mostu coś na wzór mostu Karola w Pradze, ale wybudowanego nieco wcześniej. Stoją na nim fajne kamienne figury świętych...
*
Płaskorzeźba wilka na stylowej kamienicy. Legenda głosiła, że jak zejdą się trzy siódemki, to wilk się wody z Nysy napije... I napił się w czasie powodzi tysiąclecia 07. o7. 1997. Trzy siódemki się zeszły razem i...
*
A to już kamienny most z pięknymi rzeźbami świętych. Nawet św. Jan Nepomucen nie uchronił tej części miasta od wielkiej wody.
*

Rzeźby św. Jana Nepomucena  na moście.
*
Rzeźba Jana Nepomucena przed pojezuickim kościołem barokowym. Ona ochroniła kościół przed powodzią.
*
Boczne wejście do kościoła NMP i kamienna płyta epitafijna.
*
Boczny ołtarz z jezuickimi symbolami.
*
Główny ołtarz kościoła pojezuickiego.
*
Wspaniała barokowa ambona.
*
Kolejny boczny ołtarz.
*
Inny boczny ołtarz.
*
Chór i organy. No i ten barokowy sufit.
*
Pięknie rzeźbione stacje drogi krzyżowej.
*
Pięknie rzeźbione boczne ławki.
*
Rzeźbione konfesjonały z drewna.
*
Zabytkowa chrzcielnica z XV wieku zabezpieczona kratą.
*
Madonna z Dzieciątkiem trzymającym czyżyka. Proszę zwrócić uwagę na uśmiech Madonny i Dzieciątka Jezus. Też jest zabezpieczona kratą.
*
Z lewej dawne kolegium jezuickie, a po prawej kościół.
*
Kłodzki ratusz.
*
Piękna fontanna na rynku.
*
A to już ja przy fontannie z delfinami.
*
Panorama Kłodzka  z twierdzy
*
*
*
*
A to ja na platformie widokowej twierdzy skąd robiłem zdjęcia Kłodzka.


     I na tym koniec mojej wędrówki. Pora udać się do Twierdzy Kłodzkiej, ale o tym już następnym razem.
    Jutro jadę do mechanika wymienić cylinderki hamulcowe w tylnych kołach mojego Szrocika. Cylinderki kupiłem, bo tylny hamulec nożny słabo mi bierze, nawet nie w 50%. A hamulce muszą być jak żylety.

9 sie 2013

DROGA PRZEZ MĘKĘ

     Aby zwiedzić Czeski Raj, moja ślubna wymusiła na mnie remont kuchni. Na szczęście jest to raczej typowa kuchenka o niedużych gabarytach jakich w blokach pełno. Gdyby to była kuchnia pałacowa, albo zamkowa, to bym Hanię zatrudnił, a nie sam się brał do roboty.
     Od pierwszego dnia szło mi jak po grudzie, bo odrywając stare płytki one odeszły, ale razem z tynkiem. Na szczęście fachman z ADM (prywatnie mój kolega) zrobił mi nowy tynk, a ja jedynie go wygładziłem, gdyż kolega gdzieś się śpieszył. No cóż, teraz wszyscy żyjemy w pośpiechu. Na drugi dzień położyłem nowe płytki i o dziwo szybko mi poszło. Wcześniej odmówiło mi dwóch fachmanów - jednemu się nie chciało, a drugi wolał działkę. I niech k.... mi nikt nie mówi, że w naszym kraju jest bieda i bezrobocie. Podobnie było z położeniem gładzi na suficie - zamówiony fachman spił się w trzy dupy i olał robotę, a jak wytrzeźwiał, to go spuściłem po schodach, bo zięć Sebastian w czasie trzeźwienia fachowca sam mi sufit zrobił. Niby magister inżynier od logistyki transportu, spedycji i innych bajerów transportowych, a sztukę kładzenia gładzi szpachlowej posiadł dawniej i nawet ma ku temu stosowne narzędzia. Pijaczka pogoniłem, spierdalał skacowany w podskokach po schodach, a ja w tym czasie z małżonką pomalowałem sufit trzy razy. Tapety winilowe kładła najstarsza córka Ania wraz z moją ślubną Renią. Wyszły im super.
     Gdy kuchnia zaczęła przybierać ludzki wygląd, to stwierdziłem, że stary stół i taborety ewidentnie do nowej szaty nie pasują. Wsadziłem żonę do Szrocika i udaliśmy się w objazd po sklepach... Kupiłem nowy stolik drewniany i stylowe taborety... też z litego drewna. A gdy postawiliśmy stolik na miejscu, to żona wymusiła na mnie przykręcenie zabezpieczeń z paneli, aby tapeta się nie brudziła i przecierała od blatu. Wyszło fajnie. Aha, wcześniej kupiłem i położyłem nową wykładzinę podłogową i przykręciłem listwy przypodłogowe.
    Gdy bujałem się po Czeskim Raju, moja małżonka przykleiła jakąś taśmę ozdobną przy styku sufitu z tapetami i szlus. Kuchenka zmieniła swoje oblicze. Ale co dostaliśmy w dupę, to nasze, bo i upały nas nie rozpieszczały, a i zdrowie już nie te.
Fotorelacje kuchenne
*
 
Tapety i taśmy ozdobne, no i gładki sufit. 
*
 
Płytki między szafkami, czyli moje dzieło.
*
Wykończenie przy suficie.
*
Płytki nad zlewozmywakiem i kuchenką gazową.
*
Zegar, ozdobnie talerze wróciły na swoje miejsce.
*
*

*

Na zdjęciu z lewej nowa wykładzina, a z prawej, nowy stolik, taborety i zabezpieczenia tapety od stołu.
*

Na koniec przykręciłem karnisz do firan i koniec dzieła.

    Nie ukrywam, że jestem zadowolony z nowej inwestycji, która wbrew pozorom nie zrujnowała mnie za bardzo. Teraz mam luz blus, git malina, więc mogę wyruszać na kolejne wędrówki. W minioną sobotę zaliczyłem Kłodzko (twierdzę i kościół pojezuicki), oraz Góry Stołowe, czyli Błędne Skały i Szczeliniec. Ale o tym następnym razem... Jutro jadę do kuzynostwa do Wolsztyna i przy okazji postawię Szrocika u kuzyna Michała na kanale (ma własny warsztat i stację diagnostyki samochodowej), bo cosik muszę przy nim zrobić, bardziej z kosmetyki niźli technicznej potrzeby.

4 sie 2013

CZESKI RAJ - IV

   Ostatnim etapem mojej wędrówki po Czeskim Raju były Prochowickie Skały, które od 1933 roku są Państwowym Rezerwatem Przyrody. Rezerwat składa się z wysokich i wysmukłych wież i kolumn kamiennych i jest poprzecinany licznymi szlakami turystycznymi. Pomiędzy skałami znajdują się głębokie i wąskie wąwozy. Niektóre łudząco przypominają wchłaniane przez dżunglę świątynie buddyjskie w Birmie.
Fotorelacje z prochowickiego rezerwatu
*
 
Wejście na teren rezerwatu przyrody. 
*
 
*
 
*
 
*

 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
*
 
Widok z Prochowskich skał.
*
 
*
 
*
 
*
I na tym zakończyłem wędrówkę po Czeski Raju. Kolejnym razem opublikuję maja kuchnię, a raczej kuchenką (2,3 x 2,9 m.). A po kuchni będą kolejne relacje z Kłodzka, Błędnych Skał i Strzelińca.