Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

10 cze 2014

TRZEBNICA - BAZYLIKA

    Z małym poślizgiem (wnuki ważniejsze) zrelacjonuję  zwiedzanie trzebnickiej bazyliki św. Jadwigi Śląskiej i św. Bartłomieja, a zarazem Sanktuarium. Jestem pod wrażeniem bogactwa i historii Bazyliki.
   Pierwszy zapis o Trzebnicy pochodzi z 1138 r. W 1202 roku książę oleśnicki Henryk Brodaty ufundował kościół i klasztor do którego w 1203 roku przybyły z Bambergu cysterki. Trzebnica była od XIV wieku w granicach księstwa Oleśnickiego. Różne były losy klasztoru, nastąpiła sekularyzacja i...
    W 1870 r. cześć klasztoru kupili Joanici, a resztę w 1884 Boromeuszki, aby z czasem odkupić od Joanitów ich część.
   Po śmierci księżnej Jadwigi Śląskiej, żony Henryka Brodatego, która wiele lat swojego życia poświęciła ludziom biednym i już za życia miano ją za świętą, została kanonizowana i pochowana w kościele w kaplicy św. Jana Chrzciciela. Po latach została przeniesiona do barkowego sarkofagu z czarnego marmuru w kaplicy jej imienia.  Bazylika stała się sanktuarium imienia św. Jadwigi i św. Bartłomieja. 
*
FOTORELACJE
*
Wejście do bazyliki.
*
Nawa główna bazyliki.
*
*
Lewa i prawa strona nawy głównej.
*
Nawa boczna z konfesjonałami.
*
Ambona i ołtarz główny.
*
Ołtarz główny - część dolna i zwieńczenie.
*
*
Ołtarz boczny przed kaplicą św. Jana Chrzciciela, ręcznie kuta brama żelazna do kaplicy i freski w kaplicy.
*
Mały chór nad kaplicą.
*
Chór i secesyjne organy, obok barokowe rzeźba.
*
*
*
*
Różne ujęcia sarkofagu św. Jadwigi i mała ambona w kaplicy jej imienia.
*
*
*
*
Krypta św. Bartłomieja - symboliczne grobowce książąt, kuta brama do części krypty z sarkofagiem.
*
Grób ks. prof. Antoniego Kiełbasy (salwatorianina) w krypcie św. Bartłomieje.  Przez trzysta lat nikt nie był w krypcie chowany.
*
Dwa sarkofagi przed ołtarzem głównym bazyliki. Po lewej księcia Henryka Brodatego, a po prawej wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego.

   Pora opuścić malowniczą bazylikę i udać się w dalszą drogę. Musicie przyznać, że Dolny Śląsk obfituje w takie perełki architektury, a jego bogactwo historyczno-kulturowe jest nieprzebrane. Życia mi nie starczy, aby wszystko to zobaczyć, sfotografować i opublikować. Niech Hania vel Malina zaświadczy moje słowa, bo jest biegła w tych sprawach.

6 cze 2014

ROCZEK EMILKI


  Boże, jak te wnuki szybko dorastają. A może mnie szybciej czas już leci?  Jeszcze niedawno fotografowałem Emilkę, moją najmłodszą wnuczkę, w beciku, a w minioną sobotę byliśmy na jej pierwszych urodzinach. Cieszę się, że chowa się zdrowo, rośnie jak na drożdżach i zaczyna sama chodzić. No, prawie sama, bo za rączkę ją trzeba jeszcze trzymać, ale już się rwie do lotów.
  W sobotę córka Basia i zięć Łukasz zrobili imprezkę dla dziadków i chrzestnych u siebie w domu, ale już w niedzielę fajnego grilla dla całej rodziny na działce.  Było super, bo nie zabrakło urodzinowego tortu z jedną świeczką i wróżby - co Emilka wybierze z różnych rzeczy. Wybrała oczywiście banknot, bo był kolorowy i lepiej rzucał się w oczy. A może rośnie nam przyszła bizneswomen, albo prezeska banku? Nie wybrała kluczyków od samochodu, kieliszka i różańca, co świadczy, że kierowcą i pijaczką ( a może jedno i drugie razem) nie będzie, ani, uchowaj Boże zakonnicą, i w kamedułki nie popadnie.
*
Mam już roczek.
*
Co to takiego błyska i iskrami sypie w tym torcie?
*
Jeszcze tylko zdmuchnąć świeczkę i będzie można tort pokuszać.
*
Coś trzeba wybrać, ale co?  Chrzestny jakoś nic nie podpowiada.
*
Jeszcze tylko fotka z chrzestną - ciocią Anią...
*
Aby u dziadka wylądować i za brodę potarmosić.
*
A to już moja najstarsza wnuczka Karolinka, która od września idzie do gimnazjum. Niesamowicie fajnie wypadł jej test. Ciekawe po kim ma takie zdolności, bo nie widać było, aby się pilnie uczyła.

   Kocham swoje wnuki, a mam ich czworo - Karolinkę, Miłoszka, Zuzię i Emilkę. Oczekuję kolejnego od syna, a i Basia z Łukaszem nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Ciekawe, czy doczekam jeszcze prawnuka... Jak ten czas szybko leci...
    Wczoraj swoim Szrocikiem wiozłem Miłoszka na urodziny kolegów bliźniaków na peryferie Głogowa. Boże co za droga... Nazwę już ma, ale nawierzchni żadnej. Ufff, jakoś dojechaliśmy na miejsce, a i mój Szrocik nie ucierpiał. Jutro jadę z Karolinką do jej drugiej babci w Kożuchowie... Cóż, taka jest dola zmotoryzowanego dziadka.

   Fotorelację z bazyliki trzebnickiej umieszczę kolejnym razem. Sorry, ale takie mam pryncypia...
   W miniony poniedziałek towarzyszyłem w ostatniej drodze mojemu serdecznemu znajomemu Panu Wojtkowi. Ładny miał pogrzeb i dużo ludzi było, bo był powszechnie lubiany i szanowany. Chowało go trzech księży, dwóch z jego parafii i kanonik Rafał z kolegiaty (prywatnie mój kolega). Przy grobie stał jego portret na którym był uśmiechnięty od ucha do ucha w stylu hello. Ładne i wzruszające były słowa pożegnania jego syna i córki, którzy podkreślali, że ojciec wolałby usłyszeć jakiś fajny kawał na pożegnanie, a nie smętne płacze. Bo taki właśnie był Wojtek, który miał ogromne poczucie humoru i takim go będę pamiętał... W myśl zasady "NON OMNIS MORIAR". Osobiście wierzę, że Bóg u siebie woli wesołków, a nie smutasów.
    Święto 25 lecia wolności wyzwoliło we mnie miłe wspomnienia, bo mam w tym swój skromny udział. No i tak znamienici goście, i Prezydent Barack Obama musieli dodawać dużego znaczenia świętu. Szkoda, że nie było na nim prezia Jarosława, który dziwnie i dyplomatycznie zachorował na jakąś alergię na pyłki, kwiatki, czy kurz z zamkowego bruku... Do końca nie jest znana przypadłość Prezesa, bo jego konfratrzy bredzą jak Piekarski na mękach i każdy mówi co innego. Nie przybył również obrażony obecny przewodniczący "S" niejaki Duda, czy Buba, który oczekiwał, niczym jakaś wysokość i ekselencja w jednym, na ekstra zaproszenie, bo te normalne mu nie wystarczało. No cóż, nieobecni nie maja racji.
   Osobiście uważam, że było warto wybić się na WOLNOŚĆ.

30 maj 2014

TRZEBNICA

   Kolejnym etapem wędrówki była Trzebnica, powiatowe miasto niedaleko Wrocławia. W czasie wojny została zniszczona w 75% przez armię radziecką, która ją podpaliła, aby wskazać azymut dla wojska ruskiego.
    Szkoda, że na rynku pozostała jedna zabytkowa kamieniczka secesyjna, bo inne to już "plomby" z PRL, bez zadbania o szczegóły.  Na szczęście przetrwał ratusz w którym jest lokalne muzeum z historii Trzebnicy. Można się umówić z sympatycznym działaczami Towarzystwa Miłośników Trzebnicy, którzy historię miasta mają w jednym paluszku i chętnie się z nią dzielą.
   Niewątpliwą perełką sztuki architektonicznej jest Bazylika pw. św. Jadwigi Śląskiej i św. Bartłomieja, a obok niej klasztor sióstr Boromeuszek. Ale o tym kolejnym razem.
    Innym ciekawym miejscem jest Las Bukowy z Kościółkiem Leśnym, Grotą Matki Boskiej, Willą "Zamek" i inne.

FOTORELACJE
*
*
*
W drodze do Trzebnicy jest Sułów Wielki, duża wieś z kościołem szachulcowym św. Piotra i Pawła - istna perełka architektoniczna. Sułów bardziej mi przypomina małe miasteczko niż wieś.
*
Trzebnica widziana z góry.
*
Trzebnicki ratusz.
*
Replika dawnego pręgierza miejskiego.
*
*
Trzebnicka Bazylika, obok klasztor boromeuszek.
*
           *
Cudowny portal bramny ze sceną biblijną, obok wejście do klasztoru.
*
Posąg z figurą św. Jana Nepomucena przed Bazyliką.
*
*
                            
*

Kościół Leśny Czternastu Świętych Wspomożycieli w Lasku Bukowym. Nawa główna i ołtarz.
*
Tablica ze sceną z ukrzyżowania Chrystusa.
*
Grota Matki Boskiej w Lesie Bukowym.
*
Willa "Zamek"
*
Pałac w Trzebnicy.
*
POŻEGNANIE


    Wczoraj dowiedziałem się, że zmarł mój serdeczny znajomy WOJCIECH CZERWIŃSKI, prokurator w stanie spoczynku, wieloletni szef prokuratury głogowskiej, miłośnik turystyki rowerowej. Razem z nim trafiłem do Alfabetu Głogowian z Poczuciem Humoru i odebraliśmy dyplomy "Człowieka Humoru". Wiele godzin przegadaliśmy prywatnie i służbowo. Składam najszczersze wyrazy współczucia rodzinie i bliskim pana Wojtka. Przykro mi, że już się nigdy nie spotkamy... Chyba, że na "Drugim Brzegu".
    Będę mu w poniedziałek towarzyszył w ostatniej drodze.
*