Na zakończenie moich dolnośląskich wojaży wpadniemy sobie do Wrocławia, aby sobie pospacerować tu i tam. Bywam w Wrocławiu, ale od ostatniego spaceru ciągle coś nowego odkrywam. Pewnie wynika to z faktu, że na więcej zabytków zwracam uwagę...
I tak sobie przewędrowałem Ostrów Tumski, Starówkę, Rynek, zbratałem się w wrocławskimi krasnalami, które od czasów Pomarańczowej Alternatywy zadomowiły się w mieście na stałe. Wpadłem też do Muzeum Narodowego, Hali Stulecia, podziwiałem piękną fontannę, która na początku każdej godziny w takt muzyki tryska wodą, a dla ukojenia duszy przeszedłem się po Parku Japońskim...
Nie ukrywam, że ten spacer poczułem w moich starych nogach...
*
Mój Głogów łączy z Wrocławiem historia, Ostrów Tumski, rzeka Odra, tragiczne losy wojenne gdy w 1945 roku ogłoszono miasta twierdzą (festung), potworne zniszczenia, przy czym Głogów zniszczony był w 95%. Fajnie, że wrocławską starówkę odrestaurowano, bo w Głogowie zbudowano od nowa na starym planie. W Wrocławiu jest około 100 mostów, a w Głogowie kilkanaście, z tym, że cztery duże nad Odrą i Starą Odrą i kilkanaście mniejszych nad rzeczką Czarną i strumieniem Sępolno.
Pora kończyć spacer i udać się do autokaru aby spokojnie wrócić do domu...
Za tydzień wybierzemy się w lubuskie do Wschowy i okolic....