Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

16 lip 2013

BRAMA ŻAGAŃSKA

   Nim wyruszę do Czeskiego Raju chciałbym zaprezentować pewien element obronny w Szprotawie - dawną Bramę Żagańską. Obecnie pozostała z niej mała baszta, którą wykorzystano na wyeksponowanie pewnych historycznych pamiątek. Baszta ma nazwę muzeum, ale bardziej jest wystawą pamiątek i to dzięki szprotawskim pasjonatom historii miasta.
    Kiedyś, na poprzednim blogu publikowałem  zdjęcia ratusza, murów obronnych, kościołów, etc... Nie będę więc wracał do dawnego wpisu. Ale sama baszta i zgromadzone w niej pamiątki historyczne są warte zobaczenia, przy okazji bytności w Szprotawie.
Zdjęcia z baszty
*
Dawna brama - obecnie baszta.
*
Wejście do baszty.
 *
Stare, kamienne tablice epitafijne złożone przy baszcie.
*
Dawna skrzynia (kufer) z dawnych lat.
*
A to już ozdobna, łużycka skrzynia posażna dawnej panny młodej.
*
Jakieś kamienne elementy architektoniczne.
*
Kamienna kula armatnia i części kamiennych żaren młyńskich.
*
Mały misz-masz.
*
Dawne gliniane garnki i to co z nich pozostało.
*
Stary miecz rycerski.
*
A to już przedmioty, które moi rówieśnicy dobrze pamiętają.
*
Maszyny do pisania, domowy magiel i tary do prania. Tary do takie dawne pralki "automatyczne".
*
Militaria z czasów ostatniej wojny i powojenne.
*
Swoiste mydło i powidło, czyli dla każdego coś innego i wedle uznania.
*
Czapki wojskowe i nie tylko - polskie i radzieckie. Kiedyś w Szprotawie stacjonowała A.Cz. i było tam lotnisko i radziecka jednostka lotnicza. Niewiele po naszych oswoboditelach pozostało, aczkolwiek niejeden sie wzbogacił na handlu z oficerami radzieckimi.
*
     Pora się zwijać, bo remont mojej kuchni jest już w przedostatniej fazie, czyli  tzw. tapetowania. Szlag mnie trafia na "zawrotne" tempo pracy. No cóż, czasy Wicka Pstrowskiego dawno minęły, a pomnik tego stachanowca, co to w i niedzielę gumiaków nie zdejmował, stoi gdzieś sobie na Śląsku i ptaszki go obsrywają.
    Mam jednak wiarę, że jutro położę nowa wykładzinę, która dzisiaj kupiłem, przykręcę cokoliki, a na koniec zawieszę szafki, półki i inne untensylia kuchenne na ścianach. A później? Później wyjadę do czeskiego raju, żeby sobie qurwa wypocząć od tej pieprzonej inwestycji.

5 komentarzy:

kazia-przemków pisze...

Witam,ciekawy ten nowy blog,jest co poczytać i popatrzeć też .Gorąco pozdrawiam .

Danka pisze...

Nie wiem dlaczego wyskoczyło mi ostrzeżenie na czerwono kiedy weszłam do Ciebie ,masz wirusa chyba bo zablokowało mi coś ::)))Jakiś ostrzeżenie że jest niebezpieczny plik ,ale weszłam mimo to..Piękne urocze starocia::)Pozdrawiam i uciekam ::))

hurghada35 pisze...

Te zdjęcia dokumentują przemijanie;)

Wieńczysław Story pisze...

Rad jestem że znalazłem tu basztę zadbaną,
co kiedyś bramą murów Szprotawy była,
pokazujesz bracie naszą ziemię ukochaną,
i jej historię, by miast gnić w ziemi,
dalej dla nas żyła.

Pozdrawiam
Ahoj

JoAnna I.-K. pisze...

Witaj, Michale,
zanim udało mi się cokolwiek napisać, rzuciłam dwiema inwektywami. Nie wiem, co się dzieje, ale Twój blog mi ucieka!

Zdjęcia mnie się podobają, ale nigdy tam nie byłam.

Natomiast sobie wyobraź, że byłam sobie na Śnieżce z aparatem bez karty pamięci... Fajnie mam, co?

Pozdrawiam serdeczniej, zrób coś z blogiem, żebym mogła go spokojnie poczytać, j.