Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

16 lip 2015

KOMU W DROGĘ, TEMU...

    Pora pożegnać sympatycznego rzeźbiarza Zdzisia Pękalskiego i jego rodzinę w Hoczwi, Galerię w Piwnicy, oraz przeróżne Biesy, Czady i kapliczki na podwórzu, i udać się w dalszą drogę nad Zalew Soliński, a póżniej od Rajskiego na szlak moich dawnych OZ-ów, po których pozostały jedynie wspomnienia. Lepsze, lub gorsze, ale jakieś wspomienia.
*


Jeszcze łyk zimnej wody i w drogę do Średniej Wsi...



Zabytkowy kościół drewniany w Średniej Wsi, to perełka architektury sakralnej w Bieszczadach. Jest najstarszą tego typu budowlą w Bieszczadzie.






A to już Solina i zapora, oraz sympatyczne przystanie wodne ze sprzętem pływającym. Dla mniej biegłych w wodniactwie pozostają małe stateczki wycieczkowe po zalewie.



Korona zapory solińskiej i widok na elektrownię wodną. Byłem pod wrażeniem, ale komercyjne ceny w sklepikach i barach zwaliły mnie z nóg, więc czym prędzej ewakuowałem się parę kilometrów dalej, gdzie ceny normalne i gwar o wiele mniejszy.

Pora opuścić Solinę i Polańczyk, aby w Wołkowyjach rozpocząć szlak OZ-tów, czyli mojej bieszczadzkiej martylologii...
    OZ, to Oddziały Zewnętrzne Zakładów Karnych u Uhercach i Moczarach, w których w latach siedemdziesiątych garowałem, bo za komuną nie przepadałem. Były to takie ośrodki pracy, którymi w tamtych latach były pokryte Bieszczady. No i ch..., jak powiedział kiedyś jeden z zakapiorów bieszczadzkich. Ale o tym kolejnym razem.
     Wołkowyja to niezbyt duża wieś w której można zatankować paliwo, a nawet gaz do samochodu. Mnie się kojarzy z miejscem do którego zawiódł nas w pijanym widzie pewien gajowy, gdy mu się Tworylne z Wołkowyją popieprzyły. Dzień pracy był zmarnowany, ale co się namaszerowaliśmy, to nasze. Boguś, bo tak miał na imię nasz dzielny gajus, jak  nieco przetrzeźwiał i coś mu w głowie zaświtało, to dał nam komendę w tył zwrot, i... Wróciliśmy akurat na obiad do OZ w Olchowcu.  Robota na Tworylnem i tak nas nie ominęła, ale Wołkowyja to nie w kij pierdział. Podróże kształcą... A co.

15 komentarzy:

Anek73 pisze...

Piękne wspomnienia i piękne zdjęcia :) Miłego dnia :)

Hexe pisze...

Solia, podobno piękna, jednak trochę zbyt dużo tam turystów. Urzekająca nocami i o poranku, jak każdy krajobraz z jeziorem, który jest dla mnie rajem.
Ciekawi mnie co opowiesz i co pokarzesz z OZ, czekam z niecierpliwością.

*Podróżniczka A* pisze...

Kościółek w Średniej Wsi również nas urzekł.
Serdecznie pozdrawiam:)*

Danka Stepien pisze...

Michal jak w pieknej oiosence "Zielone wzgorza nad Solina"..tak w realu.Solina jest niesamowicie piekna...A ta studnia jest urocza sama bym chciala taka miec..Oj to sa perelki ...Pozdrawiam cieplutko..

z prowincji pisze...

Kapliczki mnie urzekły, i ten kościółek, bo do podobnego chodziłam w dzieciństwie. Piękne wspomnienia, pięknie opisane i piękne fotki. Pozdrawiam :)

Halina Krüsch Czopowik pisze...

Wołkowyje? To tak jak Wilkowyje z "Rancza". ;)
Ech, te Bieszczady! Piękne, i Ty pięknie nam je prezentujesz. I moją Solinę kochaną.
Podobną cerkiew widziałam w Manastercu. Byłeś tam kiedyś?

Mój "tunelowy szok" już opisałam.
Pozdrawiam cieplutko! Halszka

czerwona filiżanka pisze...

Oj te pijane widy... lepiej trzeźwym być, a procentujących omijać

Michał Cimek pisze...

Ja w OZ-cie miałem tyle do gadania, co rabin w meczecie.
A tak na marginesie, to zwisało mi kalafiorem gdzie marszujemy.
To tak jek w Legii Cudzizemskiej gdzie obowiązywał MAG.
A Boguś, choć często chodził naoliwiony, dobrym gajowym był. Szkoda, że od dwóch lat nie żyje, a był w moim wieku.
Pozdrawiam serdecznie.
Michał

Stokrotka pisze...

Z pewnością podróże kształcą. A jakie piękne kościółki się po drodze spotyka.
Serdeczności:-)

Alenka pisze...

No i znowu w Bieszczadzie Michałku :))) Rozpoczęła się piękna pogoda, wręcz upalnie. Piękne fotki i piękne wspomnienia. Zakapiorskie pozdrowienia również od Jędrusia i Czesia :))

PRZYSTAŃ pisze...

Witaj Michale !Jak już pisalam że gościliśmy w Bieszczadach -Polańczyku
wszystkiego nie można zobaczyć chociaż dużo zwiedzaliśmy (12dni)w Wolkowyji nie zobaczyliśmy po prostu za mało czasu koniecznie musimy pojechac jeszcze raz chyba październik bo kolory są niesamowite serdecznie pozdrawiam

hurghada35 pisze...

Piękna nasza Polska cała :)

pak4 pisze...

Nad Soliną byłem parę lat temu. I nas zwaliła wtedy z nóg 'odpustowość' zapory, pełna straganów z kiczem made in China.
*
Co do drewnianych kościołów -- w niedzielę zaliczyłem objazd odwiedzając osiem (niech no policzę: Żernica (tylko z zewnątrz), Wilcza, Smolnica (zew.), Sierakowice, Rachowice, Bojszów (zew.), Rudziniec, Poniszowice), wszystko to pod Gliwicami. Głównie XVII wiek (odbudowa po wojnie trzydziestoletniej), ale i XV się znalazł (Poniszowice). Jeszcze drugie tyle pozostało do odwiedzenia.
*
Nawet załapałem się na mszę, po niemiecku, dla mniejszości :)

PS.
Podłączam linka pod 'tożsamość' komentującego. Mam nadzieję, że wejdzie ;)

makroman pisze...

Zatęskniło mi się...

JoAnna I. - K. pisze...

Zdjęcia cudne, tylko patrzeć...