Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

15 paź 2013

BRAMA ŻAGAŃSKA

    Podczas mojej wędrówki po Szprotawie, którą opisałem w poprzednim blogu, czas wspomnieć o Bramie Żagańskiej. Zbudowano ją w 1330 roku, a pod koniec XIX wieku dodano ozdobne blanki i wymodelowano szprotawski herb. W Szprotawie była jeszcze druga brama - Głogowska.
    Po 1945 roku baszta bramna pełniła rolę filii archiwum państwowego, a od 2004 r. jest siedzibą Muzeum Ziemi Szprotawskiej. Dzięki uprzejmości szefa muzeum udało mi się je zwiedzić poza godzinami otwarcia.
    Przed basztą znajdują się stare, kamienne płyty nagrobne i części płyt epitafijnych, które ocalono od zniszczenia. W baszcie są wystawione różne ciekawe przedmioty z różnych czasów i ostatnich peerelowskich lat.

Fotorelacje
*
Baszta bramna z herbem Szprotawy.
*
          *
Przed basztą przed mostem nad Bobrem znajduje się figura św. Jana Nepomucena. Obok wejście do baszty - muzeum.
*
Kamienne płyty nagrobne na terenie muzeum.
*
Stary kufer podróżny.
*
Skrzynia posażna panny młodej z ornamentami łużyckimi.
*
A to stare apteczne buteleczki i inne przedmioty.
*
A to już znajome sprzęty z lat późniejszych.
*
    Stare garnki i skorupy naczyń glinianych, a obok magiel, "pralki (tary) automatyczne" i stare maszyny do pisania.   
          *
Stary miecz dawnych wojów.
*
A to już militaria z ostatniej wojny.
*
A to już swoisty misz masz z lat wojennych i powojennych, a po prawej czapki wojsk radzieckich, polskich i nie tylko.

    I tym sposobem zakończyłem swoją wędrówkę po sympatycznej Szprotawie, w której za kawalera pracowałem na budowach PRL-u.  Dbałem też o to, aby szprotawskie knajpy i pijalnie piwa nie splajtowały. Ale ratusz z dwoma wieżami zawsze mnie fascynował.
*
Każdy przyzna, że ratusz niczym bombonierka.

    Jadąc do poznania odpadł mi tłumik w moim Szrociku. Jakoś go podwiązałem i dojechałem z gracją do mechanika, który mi go przyspawał. Jak jechałem bez tłumików, to dachówki z dachów spadały. Kupiłem nowy i jutro jadę do warsztatu, aby go zamontować, bo spawanie układu wydechowego, to leczenie trypra pudrem. Takie to są już uroki zabytkowych Szrocików... Najważniejsze, że mnie się podoba i że żyjemy w dobrej komitywie.

10 paź 2013

TO SILNIEJSZE OD NIEGO

    Głośno ostatnio o słowach kościelnego hierarchy abp. Michalika. Palnął ten ancymonek, że pedofilia wśród księży często wynika z faktu, że to same dzieci ich prowokują i sprowadzają na ciernistą drogę grzechu. Szum się podniósł w massmediach okrutny, więc purpurat Michalik przeprosił za swoją wypowiedź, nazywając ją (sic!) lapsusem.
    Jednego jestem pewien, że ten pan nie raz jeszcze palnie jakiegoś "lapsusa", bo ma mentalność muszki owocówki i niesamowitą ciasnotę umysłu. Niby gość inteligentny i wykształcony, a gada jak potłuczony... I będzie gadał, bo to silniejsze od niego. Mentalność trudno jest zmienić, ot co.
    Wstyd mi za arcybiskupa z którym wiele lat temu dzieliłem się jajkiem wielkanocnym i siedziałem przez stół. Teraz wiem, że to nie było grzechem, a wstydem raczej. Na szczęście abp. Michalik już wtedy zrobił na mnie złe wrażenie, bo palnął, a było to po upadku komuny w czasie rządów Premiera Mazowieckiego, że to nie jego Rząd i nie jego Polska. Dla mnie, dla którego Wolna Polska i Mazowiecki były wartością samą w sobie, słowa hierarchy odczułem jako naplucie mi w twarz. Od tej pory tego pana nie trawię. Szkoda, że wielu księży i biskupów myśli podobnie jak Michalik. 
    Mam jednak nadzieję, że papież Franciszek zrobi porządek z takimi konfratrami. Mnie tam rybka, ale dla wierzących to bardzo ważne. Oczywiście dla tych myślących, a nie wyznawców religii smoleńskiej i mnicha Rydzyka.
    Jutro jadę do Poznania odwiedzić kuzyna Wojtka, a przy okazji przygotować mojego Szrocika do zimy. Wojtek ma swój zakład elektromechaniki samochodowej, odpowiednie ustrojstwa i narzędzia. Wymienię też akumulator na silniejszy, bo ten mój, choć ma dopiero 1,5 roku i jest dobry, to ma zbyt słabą moc rozruchową i w czasie mrozów muszę go zabierać do domu na czas przerwy w jeździe. Pani, która mi go sprzedawała sprawdziła w katalogu, że 35 A/H wystarczy. Okazało się, że na trzy pory roku jedynie, a na zimę jest za słaby. I tym sposobem będę miał dwa akumulatory - na zimą i cieplejsze pory roku. A co mi tam, od przybytku głowa nie boli.
    8 października minęło 37 lat mojego pożycia małżeńskiego z Renią. Bywało na ogół dobrze, nie licząc drobnych sprzeczek, czyli jak to w rodzinie. Odchowaliśmy czwórkę dzieci, doczekaliśmy się czwórki wnuków, które rozpuszczamy, bo dzieci się kocha i wychowuje, a wnuki kocha i rozpuszcza. I dlatego jestem bezwzględny wobec pedofilów wszelkiej maści i ich obrońców.
*
*
Jak wrócę, to opublikuję nową wędrówkę do Baszty Żagańskiej w Szprotawie.
*
******

4 paź 2013

KOŻUCHÓW - Brama Krośnieńska

     Dostałem trzy dni temu telefon, że mam być od dzisiaj w Miłkowie. Cóż, służba nie drużba, więc komu w drogę, temu Szrocik z bakiem paliwa. Tak bywa, gdy się jest laufrem, czyli wolnym terapeutą. Wracam w poniedziałek w południe. Trochę mi to nie po nosie, bo córka z zięciem się przeprowadzają, a ja chciałbym im jeszcze podłączyć zlewozmywak i zrobić odpływ do pralki na nowym mieszkaniu. Mam nadzieję, że zięć sobie poradzi.
     Byłem niedawni w Kożuchowie i odwiedziłem mojego znajomego Zdzisia, który jest kustoszem Izby Regionalnej w Baszcie Krośnieńskiej. Została zbudowana jako basteja systemu fortyfikacji Kożuchowa. Obok niej była brama wjazdowa. Oprócz niej były jeszcze dwie bramy - głogowska i  żagańska. Ale zostały rozebrane w 1819 roku, aby poprawić komunikację miasta.
Fotorelacje
*
Baszta w całej okazałości. W narożu wysunięty kibelek, gdzie załatwiano  potrzeby fizjologiczne do fosy.
*
   Kute, masywne drzwi do baszty i korytarz do jej czeluści.   
 *
Dawne uzbrojenie kożuchowskich wojów.
*
Kusza, tarcze, kamienne kule armatnie i część bardziej współczesnej broni.
*
Inne części rycerskiego uzbrojenia.
*
Topory, szyszaki i hełmy wojów.
*
A to już inne, niemilitarne eksponaty.
*
To już bardziej współczesne eksponaty, czyli dawny sprzęt AGD, dla kożuchowskich mieszczek.
*
Ozdobna skrzynia posażna.
*

A to już lochy baszty. Kiedyś skazywano na wieżę dawnych przestępców.
*
*
*
Okowy i kajdany  w które zakuwano więźniów.
*
Czas opuścić lochy baszty...

    Pora również szykować się do wyjazdu, spakować śpiwór, nieco delikatesowego żarełka, gazety, książkę... Po drodze kupię jeszcze zięciowi wąż do prysznica, a dla siebie w motoryzacyjnym jakieś plastikowe wkręty do samochodu, bo stare mi się pogubiły i trochę mi plastikowe elementy wykończenia bagażnika dzwonią na polskich drogach.

27 wrz 2013

GERLITZ c.d.

     Popiłem sobie kawki w miłym lokaliku, powspominałem dawne czasy z wojska i moją ówczesną sympatię, więc pora ruszać dalej. 
*
Pora rozstać się z uroczą kelnerką, która wspomnienia z wojska we mnie obudziła.

    Masz rację Halszko, że Niemcy lubią ordnung i są legalistami. I tego im zazdroszczę, bo coś takiego z racji pochodzenia wielkopolskiego mam we krwi. Mierzi mnie bylejakość i "jakoś to będzie", bo najczęściej będzie gówno i to nie jakieś, a monstrualne.
    Lubię sobie pospacerować po starówkach starych miast, bo tam historia mnie łechce, a różne style architektoniczne wprawiają w dobry nastrój, gdyż mają swoją magię. Faktem jest Halszko, że wpompowano w Gerlitz duże pieniądze, ale się opłaciło. Nie ma już tego buro-szarego monstrom dedeerowskiego, a jest tętniące życiem piękne miasto.

*
           A to już wieża bramna z herbami miast, do których prowadziła droga. 
             *
           Zabytkowy kościół pofranciszkański. 
            *
          Ozdobny kamienny portal bramny i fontanna na rynku.  
           *
W drodze do ratusza. Kamienne  schody do sali ślubów w starym ratuszu.
*
Piękne kamienice z arkadami.
*
Dawny hotel i restauracja "Pod Jeleniem".
*
Kamienica z ozdobnym portalem i sam portal w zbliżeniu.
*
Kolejna kamienica i inny magiczny portal bramny kamienicy ze scenami biblijnymi.
*
Kamienica z płaskorzeźbami scen biblijnych.
*
Ozdobny portal z kartuszem herbowym. I kolejna kamienica z bajkowymi ornamentami.
            *
Ja przy fontannie i nie tylko.
*
Ja na schodach do sali ślubów.
*
Pora wracać na polską stronę do Zgorzelca. Też kamienice są odnowione, przynajmniej te od Gerlitz. Most wybudowano parę lat temu i służy tylko pieszym i rowerzystom.

    I na tym koniec mojej wędrówki po Gerlitz. W Zgorzelcu chciałem odwiedzić Muzeum  Łużyckie, ale było zamkniete... Jak to u nas.
*
W drodze na parking, czyli pożegnanie Gerlitz.
*
A to już za Zgorzelcem "Chata Kołodzieja"  o konstrukcji przysłupowej przeniesiona w elementach spod Turoszowa.
*
Front "Chaty Kołodzieja", obecnie zajazd.
*
"Chata Kołodzieja z prawej strony.

    
    Komu w drogę, temu paliwo do baku i dobre opony.... I wrażenia w sercu.