Pora opuścić Westerplatte i zobaczyć gdańską Starówkę o zmierzchu. Zwłaszcza, że nasze żołądki domagają się jakiejś pożywnej strawy...
Bywałem w Gdańsku kilka razy, zwiedziłem Starówkę, ale jakoś co innego mi było wtedy w głowie. Teraz, gdy mam inne priorytety, a moja dusza coraz bardziej się uskrzydla z radością pojechałem tam jeszcze raz. Wcześniej nie widziałem jej o zachodzie słońca, a ma ona swój niepowtarzalny urok o zmroku...
Nie będę się rozpisywał o urokach Starówki, bo większość z nas ma podobne odczucia i najpewniej była na niej, a i w internecie nie brak ciekawych opisów...
*
Czuję już w nogach całodzienną wedrówkę...
Skorzystałem z okazji aby zbratać się z Neptunem.
Ładnie wygląda Starówka po zmroku ...
Po solidnej wędrówce pora coś wrzucić na ruszt.
Warto były sił swoich nie żałować i tak sobie powędrować, bo co by tu nie gadać odkrywałem Gdańsk na nowo ale z bardziej dochowym nastawieniem. Jutro kolejny wypad całodzienny do Gdyni, ale o tym kolejnym razem.