Dostałem trzy dni temu telefon, że mam być od dzisiaj w Miłkowie. Cóż, służba nie drużba, więc komu w drogę, temu Szrocik z bakiem paliwa. Tak bywa, gdy się jest laufrem, czyli wolnym terapeutą. Wracam w poniedziałek w południe. Trochę mi to nie po nosie, bo córka z zięciem się przeprowadzają, a ja chciałbym im jeszcze podłączyć zlewozmywak i zrobić odpływ do pralki na nowym mieszkaniu. Mam nadzieję, że zięć sobie poradzi.
Byłem niedawni w Kożuchowie i odwiedziłem mojego znajomego Zdzisia, który jest kustoszem Izby Regionalnej w Baszcie Krośnieńskiej. Została zbudowana jako basteja systemu fortyfikacji Kożuchowa. Obok niej była brama wjazdowa. Oprócz niej były jeszcze dwie bramy - głogowska i żagańska. Ale zostały rozebrane w 1819 roku, aby poprawić komunikację miasta.
Fotorelacje
*
Baszta w całej okazałości. W narożu wysunięty kibelek, gdzie załatwiano potrzeby fizjologiczne do fosy.
*
Kute, masywne drzwi do baszty i korytarz do jej czeluści.
*
Dawne uzbrojenie kożuchowskich wojów.
*
Kusza, tarcze, kamienne kule armatnie i część bardziej współczesnej broni.
*
Inne części rycerskiego uzbrojenia.
*
Topory, szyszaki i hełmy wojów.
*
A to już inne, niemilitarne eksponaty.
*
To już bardziej współczesne eksponaty, czyli dawny sprzęt AGD, dla kożuchowskich mieszczek.
*
Ozdobna skrzynia posażna.
*
A to już lochy baszty. Kiedyś skazywano na wieżę dawnych przestępców.
*
*
*
Okowy i kajdany w które zakuwano więźniów.
*
Czas opuścić lochy baszty...
Pora również szykować się do wyjazdu, spakować śpiwór, nieco delikatesowego żarełka, gazety, książkę... Po drodze kupię jeszcze zięciowi wąż do prysznica, a dla siebie w motoryzacyjnym jakieś plastikowe wkręty do samochodu, bo stare mi się pogubiły i trochę mi plastikowe elementy wykończenia bagażnika dzwonią na polskich drogach.




































































