Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

11 cze 2018

24 GKL - DZIEŃ DRUGI

   To był miły dzień, albowiem spotkanie z  Krzysztofem Jeleniem, świetnym poetą, które prowadziła znana poetka głogowska Kasia Swędrowska, było miodem na moją skołataną duszę wędrowca. Bo Kasia i Krzysiu subtelnie nadawali na tych samych falach, no i oboje są nauczycielami, co już samo za siebie mówi.
   Krzysiu promował swój nowy tomik wierszy "Kiedyś spróbujemy wskoczyć tam razem". Gdzie mamy wskoczyć nie powiedział, ale ja wiem, że będzie to miłe miejsce. Sala była wypełniona, albowiem Krzyś ma wielu fanów swojej poezji, kolegów i znajomych po piórze, wielu miłośników różnych maratonów i biegów "Straceńców", gdyż Krzysztof lubi biegać i skakać ekstremalnie... Wiadomo Jeleń.
   Lubie poezje Krzysia, który nie uzywa wulgaryzmów i pisze zrozumiałymi i prostymi, a nie prostackimi słowami. Mam wszystkie jego tomiki z dedykacjami. Pierwszy dostałem w 1996 roku.
    Kończę dla jaj językiem, który w moim przekonaniu dawno odszedł na śmietnik (jak bardzo się myliłem), że "spotkanie przebiegało w szczerej i rzeczowej atmosferze".  Co oznacza, że było miło, rodzinnie, subtelnie i nieco metafizycznie.
   Jak bywa przy takich okazjach były prezenty dla Krzysia, miłe życzenia i dobre słowa. Nie brakowało miłych wierszy od Kasi Swędrowskiej i moich fraszek. Na zakończenie był tort, napoje bezalkoholowe i rozmowy z przyjaciółmi.

    Mój limeryk dla Krzysia.
Krzyś Jeleń z Głogowa, poeta nie byle jaki,
Nosił się po wojskowemu..., w kolorze khaki.
A na to wystraszona szkolna młódź,
Której wojskowa obca była chuć,
Niech psor weźmie kałacha i wskoczy se w krzaki.
*









Goście się schodzą, gorączkowe przygotowania, strojenie obiektywów...


Zapowiedź spotkania  i do startu...

Nie mogło zabraknąć recytatora wierszy Krzysia.




Było wspaniałe też trio, które śpiewało poezje Krzysia.
Obraz w prezencie dla Krzysia, gdzie on z żoną opleceni lianami.


Krzysiu czyta swoje, Kasia i ja swoje...

Pora na życzenia, dedykacje i reporterskie z Izą, takie obiektyw w obiektyw.

     Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Za parę dni kolejna relacja...

7 cze 2018

24 GKL - dzień pierwszy

    Pierwszego dnia Konfrontacji w pałacowych komnatach w Gaworzycach odbyła się prezentacja nowego tomika wierszy "Dąb" znanego poety Henia Adamczyka, a prywatnie mojego przyjaciela. Spotkanie było super, prowadził  je Stefan Górawski, też literat i jak przystało na kapitana w stanie spoczynku nie oszczędzał Henia.
   Heniu jest postacią nietuzinkową z bogatym i ciekawym życiorysem. Był w gronie świadków Jehowy, drukował w podziemiu ich publikacje i książki, doszedł do najwyższych zaszczytów... Odsiedział nawet półtora roku za odmowę służby wojskowej... Przyszedł moment, gdy zrozumiał, że świadkowie to sekta, w której nie ma dla niego miejsca, więc odszedł.
    Był górnikiem strzałowym i po wypadku odszedł na rentę inwalidzką. Próbował dwukrotnie studiować, ale jakoś nie czuł uczelni technicznej. Za parę lat ukończył historię sztuki i jest nawet biegłym sądowym.
   Piórem się parał od 15 roku życia, pisał wiersze, prozę, a po upadku komuny przerobił na wiersze rymowane wszystkie Psalmy. Wydał fajną książkę - Świadkowie Jehowy, która stanowi swoiste pożegnanie z tą sektą. Dla żony przerobił na wiersz "Pieśń nad Pieśniami" wydał dwa tomiki wierszy "Liść Klonu" i "Dąb". Ma w planach wydać jeszcze cztery książki o swoim życiu, na które czekam z utęsknieniem.
    Ukoronowaniem jego rymowanych Psalmów jest wydanie ich w formie śpiewnika muzyką i wokalem. 
   Spotkanie było super, atmosfera rodzinna, czyli wspaniała. Nie zabrakło jego przyjaciół po piórze, a czterech napisało na jego cześć fraszki, które mu odczytali i wręczyli. A oto grupa fraszkopisarzy - Kasia Swędrowska, Tadziu Kolańczyk, Krzysiu Jeleń i ja w swojej skromnej osobie.
   Na zakończenie był okazjonalny tort i lampka szampana, że o innych napojach i cieście nie wspomnę.
*
Pachnące farbą drukarską Dęby.






A było tam przyjaciół wielu...

Stefan magluje Henia.
Nie mogło zabraknąć młodych recytatorów.




"Fraszkopisarze" od góry moja skromna osoba, Tadziu Kolańczyk, Krzysiu Jeleń i Kasia Swędrowska.



Pora na dedykację - tomiki były w prezencie.


Rozmowy w kuluarach przy torcie i lampce szampana.
Agnieszka i Tadziu, a w tle moje Renia.
W kuluarach...

Obiektyw w obiektyw z Zosią żoną Henia i Jurkiem.
Sympatyczne dziewczyny z gaworzyckiego Ośrodka Kultyry, które współorganizowały spotkanie.

   Było miło, ale się skończyło. Pozostały miłe wspomnienia. Jutro kolejne spotkanie z Krzysiem Jeleniem, ale o tym kolejnym razem.