Muszę na chwilę przerwać swoje bieszczadzkie wspomnienia na rzecz wspaniałej imprezy, na którą byłem zaproszony w miniony poniedziałek do teatru. Było to spotkanie z autorem ciekawego kryminału Stefanem Górawskim i prezentacji jego książki. Impreza była wspaniała i udania, widownia była pełna miłośników dobrej książki, moich znajomych, koleżanek i kolegów po piórze...
Fajną imprezę, której splendoru dodawał teatr otworzyli Izabela Owczarek dyrektorka biblioteki i Krzysztof Jeleń poeta i prezes GSL, którzy nas wprowadzili w mroczny świat zbrodni.
Później już tylko emocje rosły, gdyż nie zabrakło fragmentów książki, które czytał kierownik teatru Michał Wnuk i muzyki gitarowej w wykonaniu niesamowitej Aleksandry Świątek. Budował więc się kryminalny nastrój.
Wreszcie przyszła kolej na autora, którego "maglowała" niezrównana Agnieszka Błaszczyk z należytym szacunkiem dla Stefana. Ale czy mogło być inaczej?
Mam reporterską smykałkę więc udało mi się nabyć książkę Stefana "Sekret włoskiego orzecha" i uzyskać stosowna dedykację od autora.
Nie będę zdradzał jej fabuły, powiem tylko, że po każdej stronie rosną emocje, ciekawość i napięcie. W trakcie czytania będąc na 100 stronie nie wytrzymałem narastającej ciekawości i... Swoim zwyczajem przeniosłem się na jej zakończenie, aby poznać mordercę. Zaspokoiłem swoją ciekawość i powróciłem do czytania, aby już w spokoju poznać jak wiele wątków, kryminalnych, rodzinnych i miłosnych zaplótł Stefan w jedną całość.
Mogę tylko powiedzieć, że odgadłem sekret włoskiego orzecha na zasadzie, że jak w pierwszym akcie wisi na ścianie strzelba, to w trzecim musi wystrzelić. Jednak nie rozwikłałem kto był mordercą, choć blisko krążyłem.
Dlatego gorąco polecam ciekawą powieść kryminalną, którą można kupić w internetowych księgarniach.
*
Jednym słowem była to wspaniała impreza. Potrzebowałem jej niczym kania dżdżu dla mojej skołatanej duszy w tym pandemicznym i przedwyborczym klimacie.






























































