Jak wcześniej wspomniałem, pora zwiedzić salę sądową z procesu grabarzy, pokój pracy angielskiej pisarki Mary Shelley i monstrualne laboratorium Frankensteina.
Zaczynamy od sali sądowej, w której odbył sie proce ząbkowickich grabarzy, pomówionych o rzekomy wybuch epidemii dżumy w XVIII wieku. Przypiswano im profanacje zwłok i robienie z nich lekarstw. Procesowi towarzyszyły tortury tych nieszczęśników, aby spalić ich później na stosie.
Ząbkowice Śląskie nazywały się dawniej Frankenstein i pewnie dlatego Mary Shelley nazwała tak twórcę monstrum, które powstało z kawałków zwłok. A kanwą jej książki był ten spreparowany proces grabarzy.
Zarówno sala sądowa, film i samo laboratorium robią niesamowite wrażenie. Nawet moja żona nie poszła do laboratorium, gdyż nie lubi takich horrowatych miejsc.
Na szczęście miejsce pracy Mary Shelley wywołuje pozytywne uczucia.
*
Sala sądowa, olądanie filmy o procesie grabarzy.
Pokój twórczy pisarki i moja skromna osoba w jej towarzystwie.
Monstrualne laboratorium robi niesamowita wrażenie. Mieści się ono w piwnicach. Zostało odtworzone na wzór opisu z książki o Frankensteinie.
Po zwiedzeniu izby pamiątek i laboratorium pora udać się na posiłek, aby pokrzepioni strawą pojechać do Kamieńca Ząbkowickiego. Ale o tym kolejnym razem.

