Kolejną niespodzianką w Krzywinie był występ grupy baletowej z miejscowej szkoły. Przed szkołą, jak i w szkole są elementy patriotyczne upamiętniające wygrane Powstanie Wielkopolskie. To bardzo miłe dla kogoś z wielkopolskimi korzeniami.
Grupa baletowa dawała czadu, a trzeba przyznać, że młode dziewczyny mają talent do tańca. Oj było warto popatrzeć.
Z Krzywinia pojechaliśmy do Choryni, aby zwiedzić zabytkowy neogotycki kościółek św. Katarzyny i zespół parkowo pałacowy, należący do rodziny Taczanowskich. W jednym z pałaców przebywał dwukrotnie Adam Mickiewicz, który napisał tam "Redutę Ordona".
W powrotnej drodze zobaczyliśmy w szczerym polu jakieś cudo, czyli nowy zamek zbudowany na wzór zamku nad Loarą. Co prawda Loary tam nie ma, a prywatny kiczowaty zamek sobie stoi, bo i kto bogatemu wybudować zabroni. Miejscowość nazywa się Katarzynin.
*
Miło było sobie zobaczyć taką fajną grupę baletową z Krzywinia.
*
Neogotycki jednonawowy kościół św. Katarzyny z 1851 roku i poznać jego historię.
Mały pałac.
Duży pałac.
Pałac od tyłu.
Zespół pałacowo-parkowy o moje Renia na mostku.
W powrotnej drodze zobaczyliśmy takie cudo w Katarzyninie. Dla mnie raczej kiczowate, dla innych piękne, ale z gustami się nie dyskutuje, a i kto bogatemu zabroni takie cuda i dziwy stawiać...
Na tym koniec atrakcji z Wielkopolskiego Szlaku Niepodległości. Pora więc wrócić w rodzinne pielesze.




























































