Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

12 maj 2020

KOŚCIOŁY WIDZIANE Z INTERNOWANIA

   Najsmutniejsze jest to, że nie wiemy jak długo potrwa ta nasza samoizolacja, która ma znamiona internowania. Wiemy, że mamy drastycznie ograniczoną wolność, ale konia z rzedem temu, kto powie, kiedy ją odzyskamy. Przeraża mnie, że jak ją odzyskamy, to już w innym zupełnie kraju, a o pełnej wolności będziemy mogli tylko sobie powspominać z łzą w oku.
    Publikując zdjęcia kościołów, które zobaczyłem i wiele z nich zwiedziłem nie oznacza, że wróciłem go rzeszy wiernych. Nadal jestem agnostykiem, ale lubię zwiedzać stare kościoły, poznawać ich historię, posiedzieć w nich w ciszy i pomyśleć co nam los przyniesie. Mnie to uspokaja i wycisza.
   Nawet nie przypuszczałem, że aż tyle ich widziałem, więc będę publikował je w ratach. Zdjęcia ich są ustawione w porządku alfabetycznym i były publikowane na moim blogu.
*































   Na razie znikam, ale jeszcze się pojawię.

5 maj 2020

NIE SAMYMI PAŁACAMI ARESZTANT ŻYJE

    Pora zmienić nieco klimat i przenieść  się w bardziej duchowe miejsca, aczkolwiek pałace i zamki też wywołują we mnie duchowe przeżycia.
   Choć jestem agnostykiem i raczej nie po drodze mi z Kościołem jako z instytucją, tak lubię zwiedzać stare, zabytkowe kościoły i kościółki, że o bieszczadzkich cerkwiach nie wspomnę.
   Nie jest tajemnicą, że większość naszych świątyń, to budowle z okresu baroku z całym swoim przepychem i złotym blichtrem. Nie przepadam za takim przepychem, ale miło jest na nim oko zawiesić.
   Jednak najbardziej lubię stare kościoły zbudowane z kamienia w stylu romańskim i gotyckim, otoczone kamiennym murem. Uwielbiam ich skromny wystrój i surowość. W otaczających je murach często są kaplice bramne. Muszę wspomnieć, że wiele z tych świątyń spełniało role obronną w czasie zamieszek wojennych.
   Jednak najbardziej cenię sobie drewniane cerkwie bieszczadzkie. Wiele z nich to są perełki drewnianej architektury, czyli taki cymes, jak mawiali bieszczadzcy Żydzi. Wiele z nich po akcji Wisła zostało przekonsekrowanych na kościoły katolickie, ale na szczęście ocalały w nich ikonostasy i ikony. Wiele cerkwi zostało zniszczonych, rozszabrowanych i spalonych. Widziałem na własne oczy ich smutny koniec.
    No to do dzieła, a zaczynam od cerkwi od B do Ż...
*

































































Pora opuścić malownicze cerkwie w Bieszczadach. Mam nadzieję, że wielu bieszczadzkich wędrowców je rozpozna.