Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

6 wrz 2013

BŁĘDNE SKAŁY

    Nie było mnie parę dni na blogu, gdyż siadł mi mój stary komputer i dopiero wczoraj kupiłem nowego laptopa. Ma on system Windows 8, więc muszę go rozgryźć, gdyż jest nieco inny od starego systenu. Próbowałem ratować swój stary, ale "informatyk" tak mi go naprawił, że nie zaskoczył mi internet. Więc mój staruszek został maszyną do pisania i obrabiania zdjęć.
    Jak wcześniej wspominałem, opublikuję dzisiaj moją wędrówkę po Błędnych Skałach w Górach Stołowych. Te skały robią niesamowite wrażenie, a wędrówka między nimi przyprawia o dreszce. Trzeba się przeciskać między skałami i pod nimi. Miejscami jest tak ciasno, że musiałem mocno wciągać swojego maćka, aby przejść. Na szczęście nie musieli mnie brać "na pych". To jeszcze nie było najgorsze, ale zginanie się w pół deczko mnie wkurzało, gdyż nie lubię nikomu kłaniać się w pas, ale skały musiałem szanować. Z dziwami natury się nie dyskutuje. Podobnie było na Szczelińcu, ale o tym następnym razem.
*
Fotorelacja w wędrówki

Zaczynam swoją wędrówkę nieświadom trudności szlaku.
*
Wspaniały widok z Błędnych Skał.
*
Platforma widokowa .
*
Im dalej, tym trudniej, no i skały nieco przerażają.
*
Inni turyści też podpierali skały nad głową.
*
Może na głowę nie spadną.
*
         *
         *
Robi się śmieszno i straszno.
*
           I coraz ciekawiej.
*
           *
Pokłon skałom.
*
Robi się nieco przestrzenniej.
*
Blisko, coraz bliżej.
*
Błędne Skały zdobyte. Powrót lżejszy, ale męczący, bo już inną trasą i bardziej pod górę.

     Pora pojechać na Szczeliniec. Wędrówka tak zaostała zaplanowana, aby zdążyć na parking i wrócić do wyjazdu ze skał przed pełną godziną. Bo o pełnej wyrusza kolejna grupa samochodziarzy na parking przed wejściem na Błędne Skały.
      U mnie w porzo, Szrocik po małym remoncie chodzi jak złoto. Wnuczek Miłoszek jest już przedszkolakiem i tylko Zuzię mamy w domu przez pół dnia. Za tydzień jadę do Miłkowa na trzydobowy dyżur.
     Uf, jakoś rozgryzam mojego lapcia.

8 komentarzy:

Jula pisze...

No to faktycznie , trochę niewygodnie pod tymi wiszącymi skałami było. ;)
Ale co zobaczyłeś to twoje i nasze, bo na zdjęciach uwieczniłeś. :D)))
Co do spychu na wcisk, to pamiętam , jak pewna pani zaklinowała , czy zakorkowała wejście do podziemi kościoła na Św. Krzyżu .
Obok msza, tam w dole Wiśniowiecki młody czekał zmumifikowany i jacyś powstańcy i jakaś rodzina magnacka pochowana i inni zacni a tu nic , nie można się dostać .hihiih...
W końcu wyciągnęli ją w górę w kilku chłopa i biedna nie zobaczyła tych podziemi :( ..

Pa! Pozdrawiam ! ;) :D)))

Szczesliwa kobieta pisze...

Piękna wycieczka, choć z małymi utrudnieniami... ale co tam, skoro Twój "maciek" jeszcze elastyczny i wciągnąć go możesz, to i żadna szparka Ci niestraszna ;)... A my mamy co podziwiać.
Byłam tam lata świetlne temu... w średniej szkole.

Dziękuję za wizytę!
Michałku, jak to pies policyjny na cywili nie zważa? Zważa, zważa, i to jeszcze jak zważa... Oczywiście na tych prawych cywili, bo cywilom-przestępcom, to fakt, skacze do gardła bez pardonu... Taka jego rola. Bardzo chwalebna rola.|:-)
Pozdrawiam serdecznie oraz życzę wielu przyjemności z rozgryzania Windows`a 8! Halszka

sia pisze...

Kocham te rejony, w jakimś sensie jestem zazdrosna o te Twoje wędrówki...
Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze relacje...
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

http://kadrowane.bloog.pl/

Alenka pisze...

Michalku, az sie spocilam wedrujac z Toba posrod tych skal i kamieni. To jest takie moje wedrowanie, bo kocham kamienie i uwazam, ze to stworzenia zyjace. Piekna wedrowka, chyba jak na zamowienie napisalam wiersz; z mysla o Tobie :))
Pozdrawiam Cie Wedrowcze
i cala Twoja Czelodke :)

Brzezina pisze...

Nie wiem czy chciałabym pod tymi skałami przechodzić...być może bałabym się, że jakaś skała spadnie mi na głowę...Pozdrawiam...

Jula pisze...

Michał , no to muszę już kontynuować tę notkę , będzie o atrakcjach jakie serwowało nasze miasto dla takich , jak ja w czasie wakacji.. :D
Nowy wpis dałam na moim drugim blogu. O wycieczce ale w przeszłość mojego miasta. ;)
Pa!
Pozdrawiam! ;D )))

alik pisze...

-- oj, ... często tu zaglądam.. popatrzę, poczytam.. no bo tyle może ,, kura domowa".... z domu się nie ruszy , a chciałaby świat poznać.. tak to czasem bywa... więc ja tylko wirtualnie... jeżeli można będę nadal podglądać.... po-zdrówka..

PAK pisze...

Ale mieliście tłoczek :) Ja szedłem na luzie, ale wieczór był letni, gdzieś tam Euro 2012 trwało.

PS.
Za to tydzień temu chodziłem po górach. Całodniowa wycieczka. Spotkanych 12 osób... W tym: 1 rolnik, 2 techników w stacji TV, 4 odwiedzających stację (3 dorosłych i dziecko), 2 turystów, 3 zbieraczy borówek. I całe godziny 'sam na sam' z przyrodą.