Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

26 paź 2017

MAGICZNE MIEJSCA (2)

    Kolejnym magicznym miejscem z mojego dzieciństwa jest pałacyk w Mościszkach nad pięknym jeziorem Mórka. Dawniej należał do niemieckiej rodziny, ale po wyzwoleniu przejęło go państwo. Nie znam dobrze jego wcześniejszej historii, ale w 1953 roku było w nim senatorium dla dzieci, które przeszły jakąś traumę. Byłem w tym senatorium cztery miesiące i pamiętam, że było ono koedukacyjne, ale zimą,  na początku 1954 roku dziewczynki przeniesiono do innego pałacyku w Cichowie.
   Niewiele wspomnień mi pozostało, ale pamiętam konserwatora Leona, który w przypadku problemów z elektrycznością odpalał agregat w bydynku gospodarczym. Często mu towarzyszyłem. Pamiętam miłą panią doktor, która nam pomagała. Pamiętam moją przyjaciółkę Hanię, do której chodziłem po zamarzniętym jeziorze do Cichowa. Zimy wtedy były bardzo ostre, a lód bardzo gruby...
   Po pewnym czasie sanatorium zlikwidowano i różnie się układały losy pałacyku. Obecnie mieści się w nim dyrekcja DPS, a budynki gospodarcze przebudowano na pokoje dla pensjonariuszy. Bardzo mile nas tam przyjęto, wypiliśmy herbatę, zjedliśmy placek i porozmawialiśmy o starych czasach...
*

Front pałacu, obecnie trwa odnawianie elewacji.

Pałac z tyłu, od strony parku.


Wnętrze pałacu i my z sympatyczną panią socjalną.
Przebudowana klatka schodowa. Kiedyś wyglądała inaczej, a na piętro prowadziły szerokie drewniane schody.

Dawne bydynki gospodarcze, a obecnie domy mieszkalne i pokoje dla pensjonariuszy.
Ostani rzut oka na pałac i w drogę... Mamy zaproszenie jak już będzie ładnie elewacja odnowiona.
*

     Odjechaliśmy do Cichowa i dawnego pałacyku, a właściwie dworku. Został on wybudowany  na początku XX wieku przez Mieczysława Bukowieckiego według projektu Robera Sławskiego. Jego właściciel Mieczysław Bukowiecki był powstańcem wielkopolskim, a później generałem Wojska Polskiego.
   Po wojnie pałac i dobra Bukowieckiego przejęło państwo, a pałac podzielił los innych tego typu budowli. Jak wcześniej napisałem było w nim od 1954 roku senatorium dla dziewczynek, a wcześniej oddział odwykowy dla mężczyzn. Jakiś czas stał opuszczony i powoli niszczał, ale w 1992 został przez wojewodę przekazany gminie Krzywiń na cele kulturalne i turystyczne. Obecnie jest pięknie odnowiony i nieco zmieniony przez prywatnego właściciela i wchodzi w skład "Skansenu Soplicowo", ale o tym kolejnym razem.
*




Pałac od frontu i z boku.



Pałac z tyłu i budyneczek mieszkalny.
Marian na tle skansenu.

Ja na tle pałacyku.
Tak wyglądał pałacyk dawniej, a później było już tylko gorzej.

   Posiedzieliśmy sobie przy pałacu, więc pora zobaczyć skansen Soplicowo, ale o tym kolejnym razem.

10 komentarzy:

Gryzmolinda pisze...

Brunecie , toś to bajka i w opowieści i na fotach .
pozdrawiam

makroman pisze...

Powrót do dzieciństwa... fajny pomysł, ja wróciłem już kilka lat temu, przeprowadzając się tu gdzie teraz żyję. 10 minut spaceru i jestem w miejscach gdzie żyli moi rodzice, gdzie zostalem poczęty i gdzie na swiat wydany. Już nigdzie wracać nie muszę.

JOLANTA pisze...

Ciekawe wspomnienia.
Skansen wygląda bardzo ciekawie.
Serdeczności :)

Stokrotka pisze...

I znowu Ci dziękuję za piękną wycieczkę.

Jula pisze...

Takie powroty do dzieciństwa , to jak do "Raju utraconego ".
Ja coś takiego miałam przy spotkaniach klasowych.
Piękne te pałacyku. Ten drugi ,gdzie było sanatorium dla dziewczynek bardziej mi się podobało to oryginalne. No cóż , gdyby jednak miało zniknąć to dobrze ,że znalazł się ktoś i wyremontowal, choć w innym stylu.
Pozdrawiam jesiennie i melancholijnie. 🍁

Anonimowy pisze...

Razem z Toba wspominam niegdysiejsze ostre zimy i podziwiam Twój kraj lat dziecinnych, pozdrawiam Malgosia.

Wojciech Zienowicz pisze...

Mam i ja swoje miejsca magiczne. Trzeba się śpieszyć, że by je zobaczyć. W Beskidzie Śląskim byłem z rodzicami, siostrami i psem w czasach licealnych. To też w jakimś sensie jest moje miejsce magiczne.
Czytałem kiedyś, że więcej dworów pałaców, zabytków zniszczało więcej po wojnie niż w czasie Drugiej Wojny Światowej. W Warszawie bezkarni deweloperzy też niszczyli i niszczą zabytki. Dlaczego tak jest to nie rozumiem, nie wiem.
Pozdrowienia ze Szczyrku póki co :)

Hexe pisze...

Piękny ten pierwszy pałac, naprawdę miła architektura dla oka. Zazwyczaj w takich miejscach mieszczą się jakieś państwowe lokalizacje.
W prywatnych rękach prezentują dużo okazalej ale i tak dobrze, że nie niszczeje.
Drugi pałacyk tez bardzo wytworny.
Ostatnie zdjęcie jest bardzo intrygujące.

ariadna pisze...

Piękne są takie miejsca z duszą, zwłaszcza jeśli ma o nie kto zadbać :)

kapitanwien pisze...

Dobrze, że jak w dawnej Polszcze są ludzie z klasą i kasą, co dbają o klasyczny wygląd starych siedzib, a mnie miło było dzięki Tobie to zobaczyć. Pozdrawiam. Ahoj....