Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

2 gru 2020

MÓJ GŁOGÓW NAD ODRĄ

     Miałem pięć lat, gdy przyjechaliśmy do Głogowa, który był wtedy zrujnowany. Miasto dźwigało się z ruin i piękniało z roku na rok. Dzisiejszy Głogów w niczym nie przypomina tego zrujnowanego miasta. Nie ma ruin, ale jest nasza rzeka Odra, która sobie spokojnie płynie. Od paru lat mamy wspaniała Marinę, na miejscu betonowego nabrzeża, gdzie wyładowywano zwir pozyskany z pogłębiania Odry. Pozostał dawny "Port Katedralny", którego nie naruszył ząb czasu, i nadal jest piękny i stanowi raj dla wędkarzy.

    Odkąd pamiętam, to zawsze byłem związany z Odrą, najpierw były wycieczki parostatkiem, później z rodzicami kajakiem do Bytomia Odrzańskiego asekurowani przez motorówką kolegi ojca. Mieliśmy własną łódkę i pamiętam nasze rejsy po Odrze i zatokach, oraz moje rejsy kajakiem, gdy zdobyłem młodzieżową  kartę pływacką. Teraz to już pływam na spływach kajakowych i statkach wycieczkowych.

    Głogów wypiękniał i jak Feniks powstał z popiołów, ja się postarzałem, ale moja Odra płynie jak płynęła...


Kocham mój Głogów, moją Odrę i nigdy bym go na inne miasto nie zamienił. Tu jest moje miejsce, mój heimat, moje idaho. Moje miejsce na cmentarzu pod lipą przy ładnej alejce.

25 lis 2020

KOLEGIATA - WIDOKI

     W tym roku obchodziliśmy święto 900 lecia Kapituły Kolegiackiej. Co prawda nie było takie uroczyste jak zaplanowaliśmy, a to za sprawą pandemii koronawirusa i wielu zakazów i ograniczeń. Ale i tak się udało. Pamiątkowy znaczek Poczty Polskiej, pamiątkowy grosz kolegiacki, kalendarz, piękny album pamiątkowy i wiele innych ciekawych publikacji. Były również ciekawe imprezy w kolegiacie.

    Pierwszy raz zobaczyłem ruiny kolegiaty w 1951 roku, a w pamięci mi utkwił złocony krzyż na wieży, który pięknie błyszczał na słońcu. Mijały lata i nawet się nie obejrzałem, jak zaczęto ją remontować, aby odzyskała dawną świetności. I to się w większości udało, ale do dawnej świetności jeszcze kawał czasu. Proboszcz, kanonik Rafał Zendran, prywatnie mój kolega, obiecał mi, że dożyję tego czasu. A ja mu wierzę.

    Zawsze marzyłem, aby wejść na szczyt wieży, co  mi się po latach spełniło. Choć już nie mam takiej kondycji na wchodzenie. Ale jakie widoki zobaczyłem, to moje...

Ja na tle kolegiaty w ruinie w 1974 roku.


                                                Widok kolegiaty obecnie.
Ja z Rafałem po chrzcie Antosia. I Emilka się przykleiła.







Widok z wieży kolegiaty na okoliczne wsie, hutę miedzi, Odrę, Wzgórza Dalkowskie i  równinę po drugiej stronie Odry.

18 lis 2020

ODESZŁA RÓŻA LEWICZ

     Trudno mi się było zebrać, aby napisać wspomnienie o Róży Lewicz,która zmarła 5 listopada w wieku 71 lat, a 10 listopada towarzyszyliśmy jej w ostatniej drodze. Jak na warunki pandemiczne było nas wielu na cmentarzu w maseczkach i w bezpiecznych odległościach...

    Róża pochodziła ze Środy Wielkopolskiej, a po ślubie z Telesforem Lewiczem przyjechali do Głogowa, gdzie podjęli pracę i zamieszkali. Miała cztery córki i gromadkę wnucząt.

    Poznałem ją w czasach komuny w Klubie Inteligencji Katolickiej, który był taką "legalną" opozycją, tolerowaną przez władzę PRL. W czasie Okrągłego Stołu zaczęliśmy reaktywację dawnych struktur Solidarności, a później zajęliśmy się organizacją wyborów, kampanii wyborczej i pracą w komisjach wyborczych jako przedstawiciele Solidarności.

    Po upadku komuny i powstaniu nowej Solidarności jakoś nie było nam z nią po drodze, bowiem wyznawaliśmy inne wartości. 

    Ponownie spotkaliśmy się w Towarzystwie Ziemi Głogowskiej i zaczęliśmy działalność.  Róża został wybrana do zarządu na skarbnika, bo była uczciwa do bólu i znała się na pracy jeszcze z KIK.

    Jak wspomniałem pochodziła z Wielkopolski i jej pomysłem była Wędrówka Wielkopolskim Szlakiem Niepodległości. Od tej pory organizowała wędrówki wiele lat. Ostania była w ubiegłym roku, a w tym wiadomo, epidemia, zakazy, nakazy...

    Niestety kolejnej wędrówki nie będzie już organizować. Pewnie ktoś inny przejmie po niej pałeczkę, ale to już nie będzie tak jak dawniej. Jednak pamięć o Róży pozostanie w naszych sercach.

    Muszę wspomnieć, że cały czas była zawsze z mężem niczym papużki nierozłączki.... Jeszcze  trzeciego listopada rozmawiałem z Telesforem o jej zdrowiu, które zaczęło się powoli poprawiać, a za dwa dni... Jak kruche jest życie człowieka.











    Choć wiele zdjęć zrobiłem, tak niewiele jest z Różą. Zawsze jej było pełno, a ja fotografowałem miejsca, rzadziej ludzi. Tylko po parę fotek dla kroniki TZG.