Jest to mój blog, który jest kontynuacją starego blogu "Wędrowiec, czyli Bies(z)Czady". Publikuję w nim swoje wędrówki z aparatem po zamkach, kościółkach, pałacach i innych ciekawych miejscach, jakich w Polsce, i nie tylko, nie brakuje.

7 paź 2020

NIE MA TO JAK TEATR....

    Nie dane mi jest podróżować po Polsce, a to z powodu pandemii. Jednak lubię jeszcze różne imprezy kulturalne i teatr. Na szczęście tych ostatnio nie brakuje.

    Byliśmy w poniedziałek na monodramie na motywach  opowiadania Piotra Siemiona i Niskie Łąki w wykonaniu zdolnej aktorki Darii Turek, w reżyserii Piotra Mosonia.

    Powiedzieć, że się działo, to nic nie powiedzieć, bo było super. Lecz wcześniej trzeba było zachować normy sanitarne, czyli maseczka, oświadczenie, że się jest zdrowym, zmierzenie temperatury ciała, dezynfekcja rąk i marsz na widownię.  A było warto...


     Piotrek Mosoń - reżyser.




                                                   Daria Turek o aktorka.
                                               Daria i Piotrem po spektaklu.
                                                                    Renia i ja....


1 paź 2020

GŁOGOWSKA KOLEGIATA - PROMOCJA ALBUMU

    Wczoraj odbyła się promocja albumu "Kolegiata Głogowska - Historia - Odbudowa - Zabytek".  Był też pokaz filmu Dariusza Czai -"Ze zgliszcz powstała... O odbudowie głogowskiej kolegiaty".

    Promocja odbyła się w kolegiacie z udziałem zespołu dzięki któremu ten piękny i ciekawy album powstał i Antoni Bok, Jerzy Dymytryszyn, Andrzej Sadowski, Marek Robert Górniak, Rafał Zendran i Darek Michalewicz. Muszę dodać, że album powstał w najbardziej odpowiednim momencie i uświetnił przywrócenie po 210 latach godności Kapituły Kolegiackiej dekretem ks. biskupa Tadeusza.

    Wszystkich zaproszonych gości przywitał proboszcz ks. kanonik Rafał Zendran, który oddał głos prezesowi TZG Zbigniewowi Mazurkowi. Następnie historię i emocje w czasie pracy nad albumem przedstawiał główny redaktor Antoni Bok. Po tych wystąpieniach odbyła się projekcja filmy Darka Czai, który zmontował Piotr Gajek, o odbudowie kolegiaty i powstaniu parafii kolegiackiej. W filmie wspominali powstawanie parafii i odbudowę kolegiaty ks. dr Aleksander Walkowiak, ks. prałat Ryszard Dobrołowicz i obecny proboszcz ks. kanonik Rafał Zendran.  Wszyscy ksieża na zakończenie swoich wspomnień dodali, że niemożliwe stało się możliwe, a zmartwychwstanie z ruin stało się ciałem.

    Dodam, że jako mały chłopak wraz z dziadkiem i ojcem zwiedzliśmy ruint kolegiat na początku lat pięćdziesiątych. Wtedy nawet nie przypuszczałem, że jako senior będę podziwiał piękno naszej kolegiaty, która jak Feniks powstała z popiołów. 

    Ksiądz kanonik Rafał obiecał mi, że dożyję czasu, gdy kolegiata odzyska dawną świetność i piękno. A że Rafał jest moim przyjacielem, który mnie nigdy nie zawiódł, to mu wierzę.

    Oczywiście album dostałem i zdobyłem autografy autorów.  A co!


                                                              Antoni Bok.
                                                              Darek Czaja.
                                                    Zbigniew Mazurek.






                                Mój album z dedykacją i autografami.
                         Ja z Rafałem po chrzcie mojego wnuka Antosia.
        Na 25- lecie kapłaństwa Rafała wraz z biskupem Tadeuszem.

26 wrz 2020

POCZĄTKI JESIENI

   To już jesień. Deszcz pada za oknem, więc nastrój  pod zdechłym Azorkiem. W oddali mglisto.... Jacyś samotni przechodnie. Brrrr.

   Mam nadzieję, że jeszcze doczekam złotej polskiej jesieni, która poprawi mi nastrój. Dobrze, że mam chociaż ciekawe imprezy w kolegiacie z okazji 900 - lecia Kapituły Kolegiackiej. Jutro koncert muzyki organowej i kameralnej. W środę promocja albumu historycznego "Kolegiata w Głogowie - Historia - Odbudowa - Zabytek" połączona z  premierą filmu "Ze zgliszcz powstała... O odbudowie głogowskiej kolegiaty"....

A póki co, to idę oglądać jakiś program historyczny...

17 wrz 2020

WĘDRÓWKI PO MOSKWIE

    W styczniu 1981  pojechałem na wycieczkę do Moskwy, zorganizowaną przez Zarząd Główny PCK dla zasłużonych honorowych krwiodawców. Miałem nieco rubli na zbyciu z wymiany i od teściowej. Nie musiałem się liczyć z groszem i oprócz drobnych pamiątek i widokówek nie musiałem niczego kupować. Teściowa i żona często jeździli na Białoruś i nieźle rodzinę obkupili.

   Przyjechaliśmy z rana na dworzec Białoruski, gdzie czekali na nas "opiekunowie", którzy nas zawieźli do wypasionego hotelu Sevastopol, gdzie się zakwaterowaliśmy. Pierwszym punktem naszej ekskursji był Plac Czerwony i Mauzoleum Lenina, dzie oddaliśmy "cześć" wodzowi rewolucji. Wcześniej zauroczyłem się bajecznie kolorową cerkwią Wasyla Błażennego. Byliśmy też na Kremlu, w Galerii Tretiakowskiej, zwiedziliśmy Arbat i coś tam jeszcze. Pewnie cyrk, ale  z moim kumplem Markiem z Białegostoku byliśmy bardzo zmęczeni po imprezach ze Stoliczną i Moskowskają, więc sobie słodko przespaliśmy spektakl.

    Wieczorem były imprezy integracyjne, a w czasie wolnym jeździliśmy metrem po Moskwie. Muszę uczciwie przyznać, że metro zrobiło na mnie ogromne wrażenie, bo takiego wystroju w życiu nie widziałem. W jakimś dużym domu towarowym kupiłem zapalniczki, takie podróbki Ronsona i  zegar na radio, który wygrywał na pozytywce fajną melodię z filmu "Doktor Żiwago"...

   Wycieczka była wspaniała, towarzystwo również, ale gdy wróciłem do Warszawy, to niemal ucałowałem z radości peron na Dworcu Centralnym. Kaca leczyłem trzy dni...

   Szkoda, że nie robiłem zdjęć, ale i tak nie miałem aparatu. Musiałem podwędzić zdjęcia z sieci...

*











 I tak sobie zwiedziłem Moskwę w stanie wskazującym na solidne przygotowanie się do wycieczki i dość dużych mrozów w styczniu. Tylko etażenne mnie podziwiały, że chodziłem w rozpiętej kurtce i bez czapki. Ale moskiewska brać mnie za to szanowała, tym bardziej, że śpiewałem Ciemną Noc w wersji oryginalnej..

10 wrz 2020

TAKIE TAM AKWENY

    Lubię tak sobie wyskoczyć nad wodę, posiedzieć, popatrzyć na fale i rybki pooglądać. Już dawno nie wędkuję, ale wypłynąć sobie łodzią na jezioro, czy popływać na rzece, to i owszem. 

     Z biegiem lat mam coraz więcej zainteresować, więc ostatnio wolę podróżować i zwiedzać różne zabytki, ale jak się trafi jakiś  akwen wodny, jeziorko, zalew, rzeka, czy ładne stawy, to ich nie odpuszczam. Byłem wychowany nad wodą i 69 lat mieszkam nad Odrą, więc nie może być inaczej.

    Talko kałuż nie trawię, bo są one niewielkim akwenem wodnym o znikomym znaczeniu strategicznym. Tak mnie onegdaj w wojsku uczono.   

    Nie będę opisywał zdjęć, gdyż liczę, że paru wędrowców je rozpozna. Objaśnię tylko moje z dzieciństwa na naszej łódce kanoe i z  młodości na molo w Sopocie.

*

N0 to ahoj żeglarze!